Światowy dzień walki z dyskryminacją rasową

nienawiść obraz21 marca 1960 roku w Sharpeville, w RPA ginie od kul 69 osób, a 180 zostaje rannych. Dlaczego? Ponieważ nie byli biali. 16 marca 1988 roku w Halabdży, w Iraku ginie z powodu ataku bronią chemiczną ok 5000 Kurdów. Dlaczego? Ponieważ nie byli Irakijczykami. Luty 2004 roku Dżandżawidzi w ataku na Tawila zabijają 67 osób, a 41 uczennic i nauczycielek ze szkoły gwałcą i okaleczają.

Tylko trzy wydarzenia i tylko trzy rejony świata. Masakry, akty przemocy, terroru na tle rasizmu można by wymieniać w nieskończoność. Rasizm wydaje się wszechobecną i przerażającą siłą. Nienawiść do drugiego człowieka tylko dlatego, że jest inny, tylko dlatego, że żyje w zgodzie z inną kulturą, innymi wzorcami i symbolami niż te, które uznaje napastnik za „właściwe”, czy „normalne” – ta nienawiść, wydaje się odwieczna.

Etnocentryzm, skupienie się na własnej grupie etnicznej, współpraca z najbliższymi, wspólnotowość, bliskość – to elementy, z których budowały się enklawy, społeczności i etniczności. Początkowe spoiwo pokrewieństwa, wspólnych przekonań, wierzeń, symboli służyło integracji i umiejscowienia człowieka w danej wspólnocie, pozwalało również samej tej wspólnocie przetrwać. Rozszerzenie współpracy poza własną wspólnotę okazało się jednak bardzo produktywne i pragmatyczne. Dlatego ludzie od zawsze prowadzili wspólny handel czy politykę. Kooperacja z innymi choć przynosiła korzyści wcale nie osłabiła lęku przed innymi czy niechęci do nich.

We współczesnym świecie coraz bardziej rozwijających się multikulturowych relacji, w zglobalizowanej rzeczywistości zależnych od siebie gospodarczo, politycznie czy technologicznie społeczeństw współpraca jest pierwszym i najważniejszym elementem istnienia. Takie narzędzia jak prawa międzynarodowe, konwencje, czy systemy instytucji (humanitarnych, edukacyjnych, pomocowych), pozwala – przynajmniej w teorii – na budowanie symetrii między ludźmi, globalną wspólnotę interesów.

Rozwój świadomości społecznej dotyczącej krzywd spowodowanych na tle rasistowskim, rozwój prawa i moralnych dysertacji nie zmienia nienawiści. W niektórych z nas ukrytej, w niektórych z nas mocno zakorzenionej. Miłość do własnej wspólnoty wypaczona zostaje w formie skrajnego nacjonalizmu i ksenofobii, niechęć do inności przeradza się w rasizm i marzenie o czystości etnicznej, potrzeba dumy i godności przykrywa nierzadko własną słabość i brak możliwości.

Nienawiść to emocja tak silna jak miłość i tak jak miłość popycha do działania. Nienawiść wartościuje i segreguje ludzi, piętnuje ich i stygmatyzuje, wyzywa i wyklucza. Nienawiść bywa nieusuwalna, zwłaszcza wszędzie tam, gdzie lata, a czasami stulecia wzajemnych waśni i konfliktów przeradzała się w wendettę, zwłaszcza wtedy, kiedy już od dziecka uczy się człowieka kim jest jego wróg. Aleksander Wielki i Teby, uczestnicy krucjat i upadająca Jerozolima, konkwistadorzy i ginący Inkowie, król Leopold III i masakra w Kongu, ludobójstwo Ormian, wielki głód na Ukrainie, holokaust – to tylko wyrywkowa lista zbrodniarzy i zbrodni jaka dokonała się tylko dlatego, że drugi człowiek urodził się w innym miejscu, posiadał inny kolor skóry, bądź reprezentował inną religię. Nienawiść bez końca.

Do tego dochodzi nienawiść zajadła, cicha, przejawiająca się w drobnych, codziennych gestach i sytuacjach. Kobieta o ciemnej karnacji słysząca w tramwaju obelgi, opluty mężczyzna o śniadej skórze, wyśmiewane dziecko, którego rodzic jest migrantem. Napisy na murach, wyszukiwanie przywar innych narodowości, dowcipy i obelgi rasistowskie.  Polityczna poprawność nie wszystkim zamknęła usta, świadomość historii nie wszystkim pozwala wyciągnąć lekcję z dawnych aktów terroru i rzezi. Drugi człowiek ciągle nie jest postrzegany z szacunkiem i ciągle nie znajduje swojego miejsca w rzeczywistości opanowanej przez nacjonalistyczne myślenie. Wprawdzie statystyki mogą pocieszać (w Polsce większość osób jest przeciwko przemocy i deklaruje się jako antyrasistów), przeraża jednak to, że w miejscach publicznych nikt nie reaguje na przemoc werbalną czy symboliczną, nikt nie staje po stronie obrażanych i poniżanych. Przerażające jest to, że ciągle potrafimy się śmiać z rasistowskich dowcipów, wsłuchujemy się w teorie spiskowe wskazujące jedną grupę etniczna jako gorszą od innych, czy dajemy bierne przyzwolenie na neokolonialne czy neofaszystowskie zachowania.

Nienawiść tak jak miłość jest silną emocją. Pozostawiona sama sobie – bez edukacji antydyskryminacyjnej w szkole, bez nauki szacunku do drugiego w domu; może się okazać bardzo niebezpieczna. Historia już to pokazała, nasze codzienne postawy ciągle dalekie są od zrozumienia i akceptacji. Nienawiść ciągle nas dotyka – i to jest nasze największe wyzwanie.

Reklamy