Samospalenie

h02Albert Camus, filozof absurdu, zadał pewnego dnia pytanie: „dlaczego nie popełnić samobójstwa?”. Wczytując się w jego myślenie o świecie w którym brak sensu może być dojmującym doświadczeniem, można to pytanie postawić w jeszcze inny sposób: dlaczego warto żyć? Gdy Camus pytał swoich czytelników o tę kwestię, świat zmagał się z szeregiem metamorfoz. Powojennych, postkolonialnych, społecznych, kulturowych. Biedny francuz, który stracił swoją ojczyznę w Algierii, algierski outsider w paryskim świecie.
Całe pokolenia minęły od czasów, w których Albert Camus usiłował wytłumaczyć, że wartością życia jest możliwość stworzenia wartości dla innych, co powinno powstrzymać nas od zadania sobie śmierci. Mamy co robić, by a-sensowny świat przebudować. A jednak pytanie pozostaje, być może współcześnie jeszcze bardziej bolesne. Psychologowie biją na alarm, statystyki mogą przerażać ilością nastolatków popełniających samobójstwa, wielością depresji z jakimi człowiek współcześnie się zmaga. Wbici w kołowrotek pracy i obowiązków, oczekiwań i marzeń, indywidualistycznej potrzeby osiągnięcia sukcesu, niepewności jutra. Po kryzysach ekonomicznych, świadomości wojen toczących się na świecie, wobec zmian politycznych jakie obserwujemy, w ciśnieniu jakie nas przytłacza, raz jeszcze przywołujemy pytanie Camusa.
Czy warto żyć? Samobójstwo w kulturze europejskiej podległej dominacji chrześcijańskiej religii bardzo długo traktowane było jako grzeszne. Ten kto odbierał sobie życie nie zasługiwał nawet na godny pochówek. Niczym śmieć chowany pod płotem cmentarnym, tracił wedle religijnej ideologii życie wieczne, a jego rodzina musiała zmagać się z piętnem. Efektem takiego myślenia było okrutne odrzucenie rodzin, które po traumie utraty najbliższego/najbliższej musiały zmagać się ze złym spojrzeniem sąsiedzkim.
W czasach dominacji religijnego myślenia istniał jeden mały wyjątek: samobójstwo honorowe. I chociaż nad samobójcą nadal ciążyło widmo śmiertelnego grzechu, społeczeństwo akceptowało tę formę zadania sobie śmierci. Już od starożytności wiedząc, że sprawa honoru, rodziny, narodu, wymaga najwyższych poświęceń. Umierające kobiety, które „zhańbiły” rodzinę nieślubnym dzieckiem, zabijający się przestępcy, wolący umrzeć niż iść do więzienia, bankruci, patrioci, rycerze wiary – to całe pokolenia zadające sobie śmierć tylko po to, aby zmaza ich przewin nie ujrzała światła dziennego, lub by oczyścić imię rodziny/narodu. W imię honoru można było popełnić każde szaleństwo.
W czasach sekularyzacji pojęcie grzechu zostaje zepchnięte do świata ludzi wierzących, a społeczeństwo oparte na świeckim prawie odciążone od tej presji inaczej spogląda na samobójstwo. Medykalizacja zjawiska mówi o depresji. Socjologowie i psychologowie analizując statystyki nie uspakajają nas jednak. Czynniki cywilizacyjne powodują coraz większe napięcie. Strach, niestabilność życiowa, poczucie osamotnienia, niezrozumienia, utrata możliwości rozwoju, poczucie niespełnienia dochodzą do starych problemów, czy raczej zostają ujawnione przez współczesne badania.
W samobójstwie jest ostateczność. To gest przekreślający wszystkie inne gesty i możliwości. Odbierający sobie życie człowiek musi liczyć się z tym, że nic już nie zmieni, nic już nie obroni, w ostatecznym geście śmierci, kładzie bowiem na szali całego/całą siebie. jeżeli tylko nie jest to choroba psychiczna, samobójstwo może okazać się najmocniejszym przekazem złożonym pozostającym przy życiu.
Nangdrol, tybetański mnich, miał tylko 18 lat, gdy przed klasztorem Dzamthang w Barma dokonał samospalenia w imię wolności Tybetu i poszanowania praw człowieka. To, co zrobił ten człowiek wchodzi w długą i okrutną tradycję samobójstwa, które krzyczy. Nangdrol zabił się w 2012 roku, gdy jednak popatrzeć na walkę o wolne Indie, sprzeciw wobec wojny i masakrze w Wietnamie, czy walkę z reżimem komunistycznym, ofiar będzie o wiele więcej.
Siedmioletnia Islam zdetonowała bombę, którą miała na sobie w toalecie policji w Damaszku. Nagranie w sieci pokazuje ją i jej starszą o dwa lata siostrę Fatimę przygotowywaną przez ich ojca na samobójczą śmierć. Wszystko odbywa się w obecności matki przekonanej, że nie ma wieku nieodpowiedniego dla śmierci w imię Allacha. Te wydarzenia tak szokujące stały się codziennością wielu państw Zachodu i Bliskiego Wschodu w wieku XXI. Rozwój cywilizacji, wymiany międzykulturowej i globalizacji nie uchronił ludzi przez wzajemną nienawiścią. Nauczeni nienawidzić poświęcają wszystko łącznie ze swoim życiem, aby zabić.
Samobójstwo nie jedną ma postać: strachu, bezradności, poczucia pustki, ale również misji, wielkiej sprawy, którą można bronić tylko przez własną śmierć. Samospalenie niesie w sobie cierpienie człowieka, który się poświęca. Samobójstwo zamachowca stające się atakiem na drugiego człowieka niesie w sobie cierpienie innych, a samobójca-zamachowiec stawia sobie za cel „wyeliminować” jak najwięcej wrogów. Człowiek dokonujący samospalenia przedkłada życie innych, ich jakość, wartości nad własne życie. Samobójca dokonujący zamachu przedkłada ideologię, własne wartości nad życie innych.
Cel uświęca środki. Przerażająca formuła. Dla jednych staje się bronią wymierzoną w innych dla realizacji własnych celów. Dla innych samospalenie staje się misją poruszającą społeczeństwa, służącą obronie podstawowych wartości. Za każdym razem jest to jednak samotna śmierć. Ból, przerażenie, ostateczność. Tylko, że po niektórych pozostaje bardzo mocny przekaz, pozostaje życie, tych dla których ktoś inny dokonał samospalenia.
W hołdzie dla szarego Polaka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s