Dzień kota

dzien-kotaDzień kota minął prawie niepostrzeżenie. Tak jak to z kotami ponoć bywa. Koty chodzą własnymi drogami, są niezależne, przywiązują się do miejsca nie do człowieka, bywają złośliwe, w zasadzie nigdy nie kochają tylko manipulują człowiekiem. Koty nie lubią też wody i piją mleko. Listę tych przesądów można by było pewnie poszerzyć o nie jedną kocią wyimaginowaną cechę. Koty miały być diabelskie – a w czarne koty w średniowieczu diabeł wchodził, zwłaszcza gdy chciał podejść do domostw człowieka, stąd pobożni ludzie przepędzali czarne koty ze wsi. W XVIII wiecznym Paryżu mieszczanie lubowali się w jedne zabawie z kotami: łapano ich jak najwięcej wrzucano do pojemnika i ten wpuszczano do ognia. Ponoć pisk zwierząt miał być tak zabawny, że rozrywka ta zyskała sporą popularność.

Współcześnie oczywiście nie jesteśmy ani zabobonni, ani tak okrutni, aby torturować zwierzęta. Myśliwi wcale nie urządzają sobie polowań na psy bezpańskie i te z obrożami. Programy odstrzału podejrzanie starych i chorych zwierząt wcale nie istnieją. W mieście nie ma pomysłowych żartownisiów wypychających karmę dla zwierząt szkłem, a o bezpańskie koty każdy dba jak o swojego kociaka. W zimie się je dokarmia i specjalnie dla bezdomnych kotów otwiera okienka w piwnicach. Tak wiek XXI odznacza się szczególną miłością do zwierząt.

Dzień kota to dobry dowcip w kalendarzu. Oczywiście zawsze znajdą się szalone mamuśki i tatuśkowie koci, którzy będą biegać za czworonogiem z obłędem w oczach. Nawiedzeńcy organizujący zbiórki i schroniska, zanoszący do lecznicy każde kulejące zwierzę. Jak wiemy koty są złośliwe i manipulujące ludźmi, dlatego szybko orientują się kto im w okolicy pomaga. Sąsiad dokarmiający kociaki znajdzie ich więcej na swojej wycieraczce. Koty wiedzą od kogo mogą wyciągnąć pożywienie. Tak samo zawsze znajdą sobie naiwnego, który wyda na ich leczenie sporo, a potem odda swoje łóżko.

Na szczęście są jeszcze tacy, którzy wiedzą: kot, pies i cała inna gawiedź to istoty bez duszy. Bóg tylko człowieka stworzył na swoje podobieństwo i obraz, a nie psa i kota, nie wspominając o innych płazach i gadach. Dlatego zwierząt nie wolno nazywać ludzkimi imionami, bo to profanacja godnej osoby człowieka. Dlatego też zwierzęta powinny znać swoje miejsce: w budzie na łańcuchu, przed domem, w zimnej piwnicy by wyłapać myszy. Zwierzę ma służyć człowiekowi do końca. A niezdatne do pracy nie znajduje już miejsca w domu. Ci mądrzy ludzie wiedzą też, że inni się mylą i grzeszą siedząc z kotem na kolanach i pielęgnując pieska jak dziecko. Co ludzkie ma pozostać ludzkie, a świat jest dla człowieka, w końcu Bóg nas tak stworzył i to jest dobre.

Dzień kota jest niewiele znaczącym wybrykiem. Tak jak dzień ziemi,  dzień kundelka (25 października), dzień psa (1 lipca), dzień leśnika i drzewa (pierwsza niedziela kwietnia). Ekolodzy świętują byle co, blokując przy tym rozwój miast i wsi, przykuci do drzewa wariaci.

Dzień kota już minął, dla niektórych zauważony z półuśmiechem, lub pogardą, dla innych bez kota. Tylko koty zostały: bezdomne, brudne, niechciane. Uciekające spod kół samochodów, próbujące znaleźć bezpieczne miejsce i cokolwiek do zjedzenia. Tak samo jak bezpańskie pieski, błąkające się ptaki, wiecznie brudzące parki i skwery gołębie. Cały ten zwierzęcy świat, który próbuje przeżyć pomimo rozwoju technologii, zanieczyszczeń, ludzkiej złości i buty, że to wszystko nam się należy. Cały ten zwierzęcy świat, który próbuje jakoś się odnaleźć w świecie, który człowiek tak skutecznie sobie podporządkował…

Advertisements

2 thoughts on “Dzień kota

  1. Jest w Pani młodzieńcza bezkompromisowa chęć naprawy niedomagającego świata. To cenię..
    Bywa jednak, że forma – która zwykle zdradza intencje – jest nazbyt rewolucyjna (zjada sama siebie), to drażni. Jak z kotami, za dużo głaskania to już….

    Pozdrawiam, za sowo – na niedzielę – dziękuję.

  2. A jednak pewne sprawy mądrych ludzi uwierają. jedna z moich pań Doktorantek zwróciła mi uwagę na ciekawy tekst:

    http://pf.czasopisma.pan.pl/images/data/pf/wydania/No_2_2015/P.Fil.%202-15%207-M.Pawliszyn.pdf

    Przyznaję, Autor mnie odrobinę zaskoczył, choć niby wiem, że jest bardzo porządnym człowiekiem.

    Rzecz jasna, jak przystało na Zwariowaną Kocią Matkę, Dzień Kota spędziłam u fantastycznych Dziewczyn i Facetów z Felineusa… jakby mało kotów było w domu. . Zwłaszcza że miesiąc wcześniej A. poleciał po paczkę fajek (np, nie ma się czym chwalić, wiem) i wrócił z mniej więcej półroczniakiem. ktoś posadził biedaka na najbliższym skrzyżowania dwóch wiejskich dróg ogrodzeniu; gdyby młodziak przyszedł sam, byłyby ślady nie tylko ludzkie). A kocurek został i desperacko wzywał pomocy. Odzyskiwał równowagę przez ponad 3 tygodnie; dopiero teraz odważa się na pierwsze spacery.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s