Dwa słowa o edukacji

dwa-slowa-o-edukacjiNie lubię słowa edukacja, tym bardziej dydaktyka. Nie lubię słowa wykład, choć kocham wykładać i pracować ze studentami. To, co zachodzi między ludźmi gdy spotykają się w sali wykładowej, kiedy zaczyna się ten szczególny moment nauki – to relacja. Edukacja i dydaktyka zakładają po cichu, że oto ex cathedra przekaże się wiedzę, czasami bezimiennej grupie, która na koniec otrzyma ocenę za dobrze zrobiony test. Edukację i dydaktykę próbuje się też często wymierzyć w rytm parametryzacji i ramowych wymogów ustalonych w ministerstwie. Tak edukacja i dydaktyka podlegają pod instytucjonalne wymogi, gdzie obowiązują ramy działania i stosunku do wykonywanego zawodu.

W nauce jednak najważniejsza jest relacja. Starożytna paideia oznaczająca kształtowanie człowieka, w rozmowie, spotkaniu, kiedy uczeń i mistrz mogli razem poznawać i razem zmierzać do prawdy. Dzisiaj trudno o mistrza, kto mógłby nim być skoro nauka rozwija się tak szybko, iż potrzebne są całe zespoły badawcze i współpraca interdyscyplinarna. Dzisiaj nie ma już ucznia, który nic nie wie i czeka aż włożona będzie mu do ręki lista lektur i pojęć do zrozumienia. Tak naprawdę dzisiaj spotyka się człowiek z człowiekiem, ten który zajmuje się już jakiś czas nauką i ten który dopiero zaczyna ten proces. To relacja wspólnotowa.

Relacja może być symetryczna oparta na partnerstwie, może przybierać nie symetryczne formy, kiedy jedna ze stron dominuje, kiedy podporządkowanie staje się elementem gry pomiędzy ludźmi w nią uwikłanych. Relacja paidei, osób spotykających się by szukać wiedzy, rozwijać ścieżki prowadzące do niej niesie w sobie skomplikowanie. To jak dialog, którego trzeba się nauczyć poznając rozmówcę, to jak przypadkowe spotkanie podczas którego należy szybko ocenić, co możemy wnieść do rozmowy, a co leży poza naszym zasięgiem.

Relacja pomiędzy wykładowcą a studentem jest zmienna, w rozpięciu pomiędzy tym kto akurat przekazuje widzę. Rozmowa, w której student może całkowicie przełamać swoją jak i wykładowcy ignorancję. Spotkanie podczas którego dowiadujemy się czegoś o świecie i czegoś o sobie samych. To wzajemność wydarzająca się wtedy, kiedy zaczyna być dla nas ważny drugi człowiek.

Nie lubię ani słowa edukacja, ani dydaktyka, zacierają sens spotkania jakie może nam się wydarzyć. Czasami o ósmej rano w sali wykładowej spotykamy się sami sobie nie wierząc, że już wstaliśmy, tak samo nie wyspani i tak samo zmęczeni. Czasami o siódmej wieczorem z niechęcią siadamy na przeciwko, wolelibyśmy bowiem już spotkać się z przyjaciółmi, a nie męczyć kolejny temat. Czasami jednak zaczynamy rozmawiać, odsuwać porę dnia, troski, możliwości, niespełnienia. Zaczynamy żyć innym życiem, problemami, docierając niekiedy w głąb siebie, czy odkrywając kawałek nieznanej nam rzeczywistości. Czasami po prostu jesteśmy wobec siebie. Taki moment w życiu, kiedy jeszcze spokojnie można porozmawiać, wziąć książkę do ręki, zaczarować na moment rzeczywistość – jeszcze na chwilę, dzięki nauce swobodni od codzienności.

Bardzo lubię się spotykać. Po prostu usiąść naprzeciwko drugiego. Rozmawiać. To uczy nas wzajemnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s