Jest dom

gdzie-jest-domDomy niestety czasami się gubią. Przyzwyczajeni od dziecka powrotami do domu traktujemy dom jako miejsce oczywiste, nasze, stałe. Nasz adres zamieszkania, nasz adres zameldowania. Miejsce gdzie dorastaliśmy, gdzie mieszkamy z rodziną, lub sami. Nasz dom, po prostu i tylko tyle. Z poczuciem własności i pewności, że kąt nad głową nam się należy, wyznaczona przestrzeń czterech ścian jest nasza i nam dana.

Domy niestety czasem się gubią. Zwłaszcza, psom, gdy ktoś wywiezie je do lasu i szybko ucieknie. Biegnący za samochodem pies nie wie, że zgubił mu się dom. Widzi tylko bezsensowne zachowanie kogoś kogo kocha. A przecież gdy się kogoś kocha to jest się pewnym, że ta istota zawsze przy nas zostanie. Bez zbędnych dramatów, zmiany zdania, zmiany uczuć. Miłość ma być łatwa. Tymczasem pies biegnąc za uciekającym przed nim samochodem szybko traci go z pola widzenia, tak jak traci zapach tego kogo kochał. Niema już domu.

Domy czasami się gubią, zwłaszcza małym kotom. Najpierw jest miło, futerko matki, potem dotyk czyjeś ręki. Potem robi się zimno. Domu już nie ma – jest śmietnik. Nie zawsze kota ktoś znajdzie. Znacznie częściej kocię nie ma czasu, żeby dalej mruczeć. Znikający dom wypada z pamięci tak samo jak wyrzucona istota.

Wracając do domu jesteśmy przekonani, że będzie w nim ciepło i bezpiecznie. W samej nazwie kryje się już to ciepło. Z porządnymi fundamentami, zakorzeniając nas w świecie, z oknami prowadzącymi nas w rzeczywistość, z drzwiami, które możemy otworzyć na innych, strychem, gdzie będą mieszkać nasze wspomnienia w kufrze prababci.

Domy czasami się gubią, kiedy nad ranem podjęta zostaje decyzja, że trzeba uciekać. Można zabrać tylko tyle ile człowiek zdoła unieść, co nie zatonie w szalupie, co będzie na tyle użyteczne, że pozwoli przetrwać. Nasz dom gubi się wówczas za rogatkami miasta. Znika nasza dzielnica, nasze miasto, po domie pozostanie za chwilę pusta dziura od bomby. Nie ma domu. Jest namiot. Ludzie mówiący w obcym języku. Zdenerwowanie. Jest głód, robi się zimno. Zgubiony dom oddala się tak prędko jak pamięć o bezpieczeństwie. Nic już nie wiadomo. Niby jest jeszcze szansa na nowe życie, tylko nie widać domu. Gdzie wrócić?

Powoli złota jesień otacza nas kolorami. Nad ranem mgła. Przyjemność z picia kawy o poranku z rodziną. Miło się rozmawia przed wyjściem do pracy.  Ciepły szal założony tuż przed wyjściem z domu wraz z pewnością, że wieczorem nadal będzie można tu wrócić, że będą na nas czekać. Pies wybiegnie pierwszy i zdenerwuje wszystkich sąsiadów szczekając bez opamiętania z radości na nasz widok. Potem kot udając godność powoli, ale już miaucząc będzie nas witać. Z głębi domu wynurzą się pozostali członkowie naszej rodziny. Wszystko jest takie samo. Spokojnie można zjeść kolację, porozmawiać, iść spać.

Domy czasami się gubią. Wówczas mogą nam przeszkadzać ci, którzy zostali sami ze swoim lękiem. Bezdomne psy, koty, uchodźcy, bezrobotni. Dom się zgubił, nic nie będzie takie samo, oprócz niezrozumienia tych, którzy jeszcze go mają.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s