Gratulacje

pogratuluj„Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Każdy z nas słyszał zapewne wiele razy to porzekadło. I jak każde przysłowie niesie w sobie garść prawdy, tak samo jak prawdę zawierać może każde ogólne stwierdzenie. Z przysłowiami tak jak ze stereotypami – są one na tyle szerokie i na tyle ogólne, że zawsze dają się potwierdzić. Gdy stereotypy mówią, że pewna grupa ludzi jest leniwa, znajdziemy wśród wskazanych leniwe osoby, gdy porzekadła mówią nam, że o pewnej porze roku zrobi się zimno, znajdą się dni potwierdzające tę mądrość. Wystarczy odpowiednio długo poczekać, a potwierdzenie tychże prawd samo się przed nami objawi.

Czy to jednak stanowi dowód? Czy rzeczywiście przyjaciele pojawiają się przy nas w biedzie?

Proponuję spojrzeć na całą sprawę w zupełnie inny sposób.

W biedzie i owszem poznajemy przyjaciół, ale jeszcze więcej fałszywych przyjaciół. Ktoś kto traci zdrowie, majątek, kogoś najbliższego – czasami w obliczu swojego nieszczęścia jest bezbronny. Osłabiony nieszczęściem jakie go dotknęło człowiek może przestać być sobą, bez swej naturalnej siły, dążeń, bez chęci do tego, co zazwyczaj stanowiło jego/jej największą motywację. Nad takim człowiekiem łatwo jest się pochylić, pomóc, cudownie jest patrzeć jak wychodzi ze złego stanu, w jakim się znajdował. Często też daje nam to satysfakcję, że pomogliśmy, poczucie siły, że możemy coś zrobić. Odkrywamy przy słabym człowieku, że to my jesteśmy silni, zdrowi, że nas stać na wsparcie, bo sami mamy od niego więcej, nam się powodzi.

Nierzadko pomoc może zmienić swe proporcje, dając poczucie władzy. Cała sztuka pomocy polega na uchwyceniu tego momentu, w którym dla osoby, której chcemy pomóc możemy stać się zagrożeniem.  Pomóc tak, by drugi nie czuł się zobowiązany, nie miał poczucia niższości, nie doświadczył w naszej pomocy swego upokorzenia. Pomoc może jednak przekształcić się w budowanie naszego ego – prawowitego, dobrego człowieka, może stać się wzmocnieniem pomagającego.

Współczujący, użalający się nad cudzym losem, śpieszący na pomoc, często sami są słabi i przez drugiego człowieka budują swoje ego. Samodowartościowanie może jednak zostać zrujnowane gdy nasz biedny/biedna odzyskają równowagę, wyjdą ze swego złego stanu. Wyzdrowieje, znajdzie pracę, zacznie odnosić sukcesy.

Wtedy okaże się, że tak naprawdę prawdziwych przyjaciół poznajemy w szczęściu. Ilu wcześniej pocieszających, niosących ukojenie zostanie? Może okazać się, że nie tak wielu.

Gdy nasz przyjaciel/nasza przyjaciółka zaczyna żyć lepiej, odnosi sukces, cieszy się powodzeniem pojawia się konfrontacja może czasami najcięższa dla nas: z naszym własnym ego. Wobec słabego przyjaciela/przyjaciółki możemy nawet bez specjalnych sukcesów w życiu być silnymi i wspaniałymi. Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy stajemy wobec silniejszego/ej, wobec człowieka którego możemy podziwiać a nie współczuć. Wówczas możemy odkryć, że mu/jej nie dorównujemy, wówczas możemy zostać skonfrontowani z naszymi słabościami: nie udało się nam tak jak jemu/jej, nie jesteśmy tak zdolni, tak pracowici, nie mamy tyle szczęścia, uroku, urody…..

Test gratulacji. Szybkie wyciągnięcie ręki, uścisk i nie ma człowieka. Nieszczery uśmiech. Gratulacje w stylu dobrze to zrobiłeś/aś ale moim zdaniem…

Prawdziwych przyjaciół poznajemy w szczęściu, kiedy naprawdę z nami się cieszą, kiedy sukces cudzy okazuje się dla niech powodem do radości, kiedy radość z sukcesu przyjaciela/przyjaciółki staje się ich radością.

Tak samo z całkiem obcymi dla nas osobami. Kiedy nie potrafimy cieszyć się szczęściem naszych przyjaciół może okazać się, że nie potrafimy cieszyć się sukcesami osób obcych. Dla społecznego wymiaru to jednak podstawowe – czy potrafimy budować społeczne wsparcie, czy może nasze frustracje będziemy rozwijać i przenosić na innych. Czy będziemy dumni z osiągnięć innych obywateli, czy może będą one dla nas bolesne i zrobimy wszystko by je umniejszyć? W społeczeństwie obywatelskim im więcej zawistnych ludzi, im więcej żalu z cudzych sukcesów, tym większa presja wywierana na osoby publiczne, czy odnoszące sukcesy, tym więcej też goryczy i nieufności. Szukanie rysy, skazy, niedopuszczanie do siebie myśli, że ktoś po prostu jest dobry, pracowity, obdarzony talentem, uczciwy, może rozbijać społeczne więzi.

W społecznym wymiarze ucieszyć się z sukcesu drugiego człowieka, przyjąć jego/jej sukces, zasługi, dokonania jako radosne wydarzenie jest budowaniem więzi, relacji, stanowi rozwijanie umiejętności bycia razem i wobec siebie.

Dlatego pogratuluj, uciesz się – dobre emocje mogą się udzielić!

Reklamy

3 thoughts on “Gratulacje

  1. Jest w tym wiele prawdy. Sama zauważyłam wokół siebie osoby, które wydawały się mnie wspierać, wielokrotnie oferowały pomoc (nawet materialną – do tego stopnia, że aż stawało się to dla mnie krępujące), ale jeśli mówiłam o czymś, co mi się udało, albo o swoich marzeniach, projektach, które chciałabym zrealizować – nagle odpowiadały półsłówkami albo wręcz milczały, a czasem nawet subtelnie zniechęcały. Z większością urwał się kontakt, od momentu, kiedy zaczęło się w moim życiu lepiej dziać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s