sztuka, nie sztuka?

2012-02-16 10.33.44Sztuka z aurą czy bez aury? Klasyczna czy współczesna? Wysoka czy niska? Popularna czy niszowa? Elitarna czy masowa? Postmodernistyczna, street art, a może niderlandzkie malarstwo XVII w? Podziały i klasyfikacje, spory historyków sztuki i kuratorów wystaw, poszukiwania muzealników. Czym jest jednak sztuka? Ze sztuką jest ten problem, że nie należy tylko do specjalistów, nie tylko do artystów, ale również, ile nie przede wszystkim, do odbiorców. Frustracja specjalisty może być niezmierna, gdy pada argument mam wzrok to widzę, poruszenie artysty może być ogromne, gdy dostanie zamówienie by zrobić coś miłego do sypialni.

Sztuka to hybryda, o czym zapominamy często, rozpięta pomiędzy pietyzmem wykonania a okiem ignoranta, dwuznacznie rozciągając się pomiędzy kiczem a prowokacją, pomiędzy poszukiwaniem a zrobioną wedle matrycy plamą. W dialogu pomiędzy tym, kto w sztuce rozpozna treści i kto je sam sobie dopowie. Tak subiektywna jak i historyczna.

Mam dwa obrazy przed sobą, jeden wisi na mojej ścianie w gabinecie – obraz mojej mamy Elżbiety Bińczak Hańderek, a drugi na moim pulpicie nieuchwytnego Banksy’ego. Na obrazie EBH pozornie nic się nie dzieje, żaglowiec odpływa w przestrzeń. Obraz skromny, odwołujący się do estetyki klasycznej, olejny, jeszcze ciągle jak tylko się do niego zbliżę pachnie farbą i werniksem. Jedynie ten żaglowiec płynący donikąd, jak pajęczyna snujący swą opowieść. Może pomiędzy fiordami a może w przestrzeni nierealnej, zagubiony galeon, który nigdzie już nie dopłynie.

Historia wyrzuca tylko okruchy, pozostawiając nam narrację przeszłości poukładaną w rekonstrukcjach kolejnych pokoleń. Czasami pokazuje wielkie wydarzenia, czasami w pamiętniku prześliźnie się do naszej wyobraźni zwykły człowiek uciekający przed pożogą wojenną, lub zmagający się ze swoją żmudną i nudną codziennością. Dopływa do nas jednak nie wiele, tak samo jak nie wiele z nas pozostanie. Kila wspomnień, kilka osób, które dopóki żyć będą wspomną czasami. Może też kilka płócien lub książek. Ile by tego nie było, jak mocne nasze fundamenty i marzenie, czas przepłynie przez wszystko.

Człowiek oczywiście walczy ze swoją przeszłością, układa opowieści o przyszłości, koduje narracje o sobie w świecie. Na tę jedną chwilę, dopóki nie odpłyniemy tym statkiem utkanym z pajęczyn.

Banksy pigeonsGraffiti Banksy’ego pokazuje ptaki. Całą grupkę zbitą obok siebie naprzeciwko jednego samotnika. Grupka ptaków trzyma transparenty: „Imigranci nikt was tu nie chce!”, „Wracajcie do domu!”, „Trzymać się z dala od naszych ziaren!”. Sęk w tym, że protestujące ptaki to gołębie, nie chciane w miejscach publicznych, niekochane przez miasta i ich walkę o porządek. Samotny ptak to jaskółka, kolorowa i o filigranowym kształcie, już tak bardzo przez człowieka nie przepędzana. W ten sposób robi się druga opowieść, nie o ludziach, których nikt nie chce wpuścić do swojego domu, ale o samych ksenofobicznie nastawionych osobach. Ich izolacji, strachu czy poczuciu przegranej. Kto najbardziej boi się obcych? Banksy pokazuje, że być może ci, którzy sami czują się niepewnie, dla których ich własna kondycja jest  zachwiana.

Oczywiście jak z każdym graffiti, wystarczy rzucić okiem i się uśmiechnąć. Jak z każdym muralem można westchnąć, że to ciekawe lub narzekać, że znów ktoś smaruje na murach. Sztuki Banksy się nie kontempluje, ale ona i tak wraca z wyrazistym przekazem, jak lustro, które nam podsuwa i każe patrzeć raz jeszcze w siebie, w nasze przyzwyczajenia, naszą kulturę. I nie chodzi tu tylko o fakt, że sztuka Banksy’ego często jest zaangażowana, często pokazuje to, co ważne. Ale o sam głos artysty, niepokojący, drażniący, opowiadający o rzeczach ważnych na zwykłej ścianie, przeciętnego budynku. Banksy nie potrzebuje oprawy, wystaw, galerii i słów kuratorów, zwraca się bezpośrednio do każdego, kto może spojrzeć na jego dzieło mimowolnie, bezwiednie może też zacząć myśleć o śladzie jaki pozostawił mu artysta.

Moja mama mówi skromnie, że jej obrazki są zwykłe, nawet i przeciętne. Banksy ukrywa twarz i tożsamość, i milczy. Na dwóch biegunach sztuki, w dwóch ekspresjach, dwóch różnych klasyfikacjach mamy jednak jedno – kilka plam barwnych zapadających w nas, po których można krążyć i myśleć. Dokąd odpływa żaglowiec i o czym śpiewają ptaki?

Reklamy

2 thoughts on “sztuka, nie sztuka?

    • ale na szczęście nie wszyscy! Poza tym czasami to nie tyle snobizm, co inne oczekiwania niż odbiorcy. Może cała sztuka w tym, by umieć pogodzić i siebie, swoje marzenia z drugim człowiekiem i z jego marzeniami …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s