Czas, poza czasem ….

czasCzas jeszcze raz przebiegł dookoła. Jesień wkroczyła na dobre, wraz z obowiązkami, zajęciami, nowymi spotkaniami. Nie wiem, gdzie podziała się wiosna, gdzie zgubiło się lato, o zeszłorocznej zimie nie wspomnę – nowa stoi za oknem. Tak samo nie wiem, gdzie podział się poranek to, że kot ciągle śpi niczego nie zmienia, oprócz poczucia spokoju, jaki emanuje od spokojnie trwającego ciałka. Siedzę już przy biurku i pracuję. Stary poczciwy i nie taki znów święty Augusty twierdził, że nie wie czym jest czas, zwłaszcza gdy go o to zapytają. Inaczej gdy nie trzeba o czasie rozważać, wówczas wszystko jest jasne. Przemija się wówczas spokojnie, nawet tego nie zauważając, tak jak gubi się chwile przeszłości.
Czego jednak tak naprawdę nie wiemy? Lustro podpowiada nam zmiany, czasami drugi człowiek zobaczy metamorfozę, do której my zdążyliśmy się przyzwyczaić. Zrealizowane zadania i utracone możliwości, starzy znajomi przychodzący do nas na kawę. Czas przenika rzeczywistość niosąc nas w niej, jednych ograniczając, a innym dając coraz więcej swobody – zależnie od decyzji i wcześniejszych wyborów.
W zagadce czasu coś innego jest niepokojącego. Konwencja kulturowa, czy nauka opanowała odmierzanie czasu, eksperci, filozofowie, psycholodzy uczą się odmierzać nasze doświadczenia i wartościować nasze przeżycie trwania. Ciągle jednak nie wiemy, co oznacza nasza własna temporalność. I nie chodzi tylko o rozciąganie czasu w naszych marzeniach, przyspieszanie doświadczeń szczęśliwych. Nie chodzi tylko o tęsknotę Faustowską i próbę powtórzenia. Tak naprawdę problemem jest to, że ciągle nie wiemy, co znaczy nasza czasowość. Dopiero stając wobec śmierci, cierpienia, radykalnych zmian jakie dzieją się w naszej historii, wobec zmian jakie niosą w sobie inni zaczynamy rozumieć, że wszystko to, co wcześniej było tak oczywiste, wcale takim nie jest.
Strach przed Innym, Obcym, Imigrantem, lęk naszych czasów, coraz mocniej rozlewający się po starym kontynencie, wiąże się z tym właśnie zaskoczeniem. Historia miała równo wyznaczone wektory, nasze życie zostało uporządkowane w czasowy wzorzec: dzieciństwa, nauki, obowiązków, ale i rozwoju, samorozwoju jakże ważnego dla naszej kultury. Czas człowieka oznaczał możliwość coraz większej samodzielności, rozwijających się kompetencji, osiągnięć, po spełnienie. O własnej śmierci w tym wymiarze można było nie pamiętać, jak o chorobie czy starzeniu się, gdyż wszystko wpisane było w piękną oś czasu rozwijającą nasze możliwości. Nawet starość zabezpieczona w odpowiednich funduszach miała być dla człowieka zachodniego piękną przygodą.
Tymczasem najpierw kryzys ekonomiczny, a teraz imigranci rozerwali tę oś czasu. Pierwsza niepewność pojawiła się wraz z kryzysem; to co ja mam robić, jak zadbać o swoją własną przyszłość? Druga niepewność pojawiła się wraz z imigracją. Narastającym tłumem ludzi poza czasem. Oderwanych od swoich domów, od korzeni, z przerażonymi oczami, umordowani przebytych drogą pokazali, że linearny czas, ewolucja, postęp może się zawalić. Już jeden człowiek siedzący w zimnym obozie, wraz z dziećmi, uświadamia, że można wrócić do początku czasu, kiedy nic nie ma, kiedy wszystko jest niepewne i wrogie.
Imigrant to czas nie oswojony, zaskakujący. W imigranta wpisane jest bowiem nie tylko utracenie dotychczasowego życia, ale również niepewność – kroki stawiane w nieznane. Niczym pierwsi wędrowcy, ryzykując życie, imigranci wkraczają w nową przestrzeń. Zamknięci w obozach doświadczają pierwotnej bezradności wobec życia, wobec trwania. Zamykająca się Europa, uszczelniające granice tolerancji i chęci pomocy; są jak wieczność, do której nie można się nawet modlić.

Reklamy

One thought on “Czas, poza czasem ….

  1. O zmienności czasów, a również o niestałości Fortuny wiedziano kiedyś sporo; chociaż nie miano nie tylko pewności, ale nawet jasności tego, czym jest czas, Stałą figurą narracji historiozoficznej było karlenie epok: zaczęło się od złota, doszło do żelaza – zgroza pomyśleć, czym się skończy.
    Nie bagatelizowałabym westchnień ludzi bardzo dojrzałych, że w ich młodości było piekniej; zdaje się, że niewyłącznie o tę młodość chodzi, ale że pewne granice, przypisane do „rzeczy do pojęcia”, ulegają rzeczywiście przesunięciom. I nie zawsze oznacza to tych granic rozszczelnienie – choć i tego lekceważyć nie można.

    Czas ostatnio przeprowadził kilka, w moim przekonaniu istotnych, operacji kosmetycznych. Przede wszystkim powygładzał kilka pofałdowań na pamięci tak zbiorowej, jak i indywidualnej. Skutkuje to takimi zjawiskami, jak młody Polak, urodzony we Włoszech, który wielkim głosem protestuje przeciwko wpuszczaniu jakichkolwiek uchodźców. Jemu nagle w tej części historii rodzinnej, którż dotąd zajmowała włoska odyseja jego rodziców, zrobiła się istna gładź marmurowa. Stąd nie tyle konsternacja, ile wprost niezrozumienie („a co to ma do rzeczy?!”), czego mianowicie dotyczy pytanie: a dlaczego urodziłeś się w Modenie?
    I nnym zjawiskiem: gdy młoda pani o mieszanych korzeniach prosi, aby czytając listę, opuścić jej nazwisko, ponieważ się wstydzi. Po chwili wszakże nie wstydzi się wygłaszania tyrady, jacy to są tchórze z tych uchodźców, no bo „nasi walczyli, zrobili Powstanie warszawskie, żeby się bronić” (!!!), a ci nic, tylko uciekają. jak to tchórze.

    Z pamięci zbiorowej zaś wyparowały listy – na Podhalu czy Podkarpaciu ma je chyba co druga rodzina – zza oceanu. A w tych listach marzenia i strach – bo przecież większość nadawcó tej korespondencji to byli (i często do dzisiaj są) nielegalni imigranci w US.

    Drugi kosmetyczny zabieg, przeprowadzony przez czas, dotknął wszystkich, którzy mogli odnaleźć siebie samych choćby w powieści Manueli Gretkowskiej „My zdies’ emigranty”; jakoś tak – nawet gdy fałdki pamięci zostały nienaruszone – gardła nastroiły się na takie tony, ze nie przechodzi przez nie ,świadectwo tego czasu. Unieważnione? Wymazane? Nie znam odpowiedzi; ale wiem, że te operacje na pamięci i na zdolności dawania świadectwa nie są niewinne.

    ***
    Przy tym wpisie jest zdjęcie mojego ulubionego obrazu EBH, z klimatem – bo ja wiem? czysto subiektywne skojarzenie – miedzy „sklepami cynamonowymi” a „Sztukmistrzem z Lublina”..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s