człowiek, tylko człowiek?!

człowiek, po człowiekuOd samego początku naszego istnienia, od pierwszego kamienia, z którego zrobiliśmy narzędzie uwijamy się bardzo pracowicie, aby ułatwiać, przyspieszać, upraszczać nasze życie. W tym wielkim pochodzie naszego rozwoju wymyśliliśmy koło, prasę drukarską, kanalizację, silnik spalinowy, procesor. Do tego nieustannie pcha nas do przodu potrzeba poznania. Zajrzeć tam gdzie się nie da, dostrzec to co niemożliwe. Przeanalizować DNA, poznać do końca tajemnicę neutrin, odkryć jeszcze jedną planetę układu słonecznego. Cały czas do przodu, nauka nie może spać, tak samo jak kolejne nowości jakie pojawiają się w naszym ręku.
Ten nasz rozpęd postawił nas jednak przed tym, czego nie doświadczały poprzednie pokolenia. Medycyna ratując nam życie w coraz bardziej niemożliwych sytuacjach stawia przed nami kwestię śmiertelności, czym staje się bowiem eutanazja? Odmową wobec kolejnej terapii, wydłużanym życiem, czasami wbrew już wszystkiemu?
Ta siła nauki postawiła nas przed zdziwieniem ile jeszcze człowiek może przesunąć granic. I tu nie chodzi tylko o klonowanie, już bioniczne kończyny zaczynają być dla nas prowokacją, każą niektórym pytać to kim ja jestem? Czym jest moje ciało? Tak wymienialne, tak nieistotne, czy może stając się obiektem modyfikacji staje się płaszczyzną prowadzącą mnie do przyszłości?
Ta szybkość naukowych odkryć postawiła nas w niezręcznej sytuacji, czy pojawienie się sztucznej inteligencji zaneguje istnienie człowieka? A może człowiek nie będzie już potrzebny, kiedy maszyny zaczną myśleć i pewnie kiedyś odczuwać?
Wyobraźnia może nas rozpalać w wizjach fantastycznych. Faktem jednak pozostaje, iż nauka coraz bardziej przyspiesza, coraz bardziej też kwestionuje to, co całe stulecia nazywaliśmy naturalnym. Tak jak narodziny dziecka, które dzisiaj mogą mieć więcej wspólnego z pracą naukowców, niż z „naturalnym” aktem poczęcia. Tak jak starość, która przykryta jest pod skalpelem, wypełniaczami, zamaskowana zostaje przez sposób życia. Czy tak jak nasze ciało, coraz bardziej przepracowywane zaczynając od szczepionek, poprzez lekarstwa po rozruszniki serca, i sztuczne, bądź przeszczepione organy.
Przesunięcie naturalności w sferę technologii i biotechnologii oznacza zmianę samego bycia człowiekiem. Przewartościowanie niektórych idei, poglądów, zmianę postępowania. Odpowiedzenia sobie na pytanie czy rzeczywiście, tak jak przyzwyczailiśmy się do tego, człowiek jest najważniejszy. Naukowy postęp miał służyć człowiekowi, często też wynikał z potrzeby polepszenia ludzkiej kondycji. Im bardziej jednak się rozwija, tym mocniej stawia przed nami pytanie czy człowiek jeszcze będzie w tym wszystkim potrzebny.
Projektanci nowej, transhumanistycznej natury, postczłowieka planujący dla owej istoty trwalszą skórę, silniejsze receptory, zwiększone możliwości intelektualne przez rozbudowę mózgu, tym samym usuwając wszystkie niedoskonałości ludzkie. Ból, ograniczenie intelektualne, zmysłowe mają zostać usunięte, a wraz z nimi niedoskonałości bytu ludzkiego, ciągłe wybrakowanie naszej natury.
Często jednak wraz z rozwojem nauki, z rozwojem możliwości jakie ona daje pojawia się strach. Tak jak wobec transhumanistycznych opowieści – strach o nasze dalsze istnienie. Widmo dziecka dr Frankensteina unosi się nad nami, tabu tego, co naturalne wciąż do nas powraca. Stąd krytyka sztuczności, stąd negacja rozwoju technologicznego jako zagrażająca temu, co ludzkie. Czy jednak do samego działania człowieka, do jego rozwoju nie przynależy ciągła zmiana? Czy jednak w samą kondycję, tę naturalną człowiek, nie wpisana jest nieustająca ewolucja? Czyż nie istniało przed nami życie? Czy człowiek zawsze musi trwać i to w takiej formie jaką znamy?
Nasze obawy i niechęć do tego, co nowe często wiąże się z miłością własną, gatunkowym sentymentem, nieustannym powtarzaniem sobie, że my ludzie jesteśmy ważni. Pytanie jednak czy rzeczywiście jesteśmy aż tak ważni? A może poza tą miłością własną i potrzebą przetrwania pojawia się coś nowego. Nowe istnienie, nowe funkcjonowanie świata. A może tylko cisza, w końcu matka Gaja trwała i przed naszym rozwojem, tak samo więc poradzi sobie i bez nas…

Reklamy

One thought on “człowiek, tylko człowiek?!

  1. Pani Joanno, człowiek tu myśli, że jest ostatecznym, szczytowym punktem rozwoju wszechświata, a Pani tu tak lekko pisze, że to tylko miłość własna i gatunkowy sentyment 😉 Niby każdy taki narzekający i niezadowolony z siebie, ale w głębi duszy chyba jednak bardzo do siebie przywiązany i nie chce nic zmieniać. Ta niechęć do zmian jest dosyć rozpaczliwa, zważywszy jak szybko się zmieniamy nawet w ciągu jednego życia. Dziesięciolatek i osiemdziesięciolatek to już dwa różne gatunki. W porównaniu z tym, co z dzisiejszego dziesięciolatka zrobi przez siedemdziesiąt lat natura, nauce zapewne niewiele się w tym czasie uda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s