dużo radości

dużo radościŚmiech przez wielu badaczy ujmowany był jako coś naturalnego. Człowiek wybucha śmiechem, zostaje ogarnięty radością, czuje potrzebę zabawy, oddaje się towarzyskim spotkaniom. Śmiech traktowany jest również jak zdrowie, lekarstwo, naturalna czynność, której zawdzięczamy dobre samopoczucie.
Wedle Huizingi zwierzęta nie czekały na człowieka by ten wymyślił zabawę, oddając się już w dzieciństwie radosnym igraszkom. Ten sam Huizinga pokazał również, że zabawa, zwłaszcza ludzka, może nie mieć nic z rozrywkowego charakteru, może nie budzić ani jednego uśmiechu, dając napięcie, skupienie, powagę (szachy, gry zespołowe oparte na rywalizacji).
Przyglądając się jednak bliżej naszemu specyficznemu charakterowi można dostrzec, że człowiek jest dość dziwnym homo ludens. Przede wszystkim nasza radość czasami okupiona jest dość dużym wysiłkiem. Żeby człowieka rozbawić trzeba się napracować. Tylko dziecko wybucha radosnym śmiechem, gdy nagle zza szafy wynurzy się pies z zabawką w zębach. Dorosły człowiek potrzebuje już do tej sceny dodać pewnego rodzaju zracjonalizowanie, nanieść na obraz psa skojarzenia, wprowadzić narracje. Do tego opowiadanie dowcipów, budowanie całej narracji komedii, konstruowanie zabawnych fabuł. Żeby człowiek zaczął się śmiać, zwłaszcza, żeby ta radość trwała długo potrzebny jest niekiedy cały plan, całą strategia rozbawienia.
Do tego dochodzi poczcie humoru, nie zawsze takie samo, wypracowywane kulturowo. Poczucie humoru jest wyuczoną formą, powodując śmiech wtedy, kiedy zachodzą odpowiednie uwarunkowania, kiedy zostają spełnione oczekiwane kryteria. Wprawdzie poczucie humoru wypracowujemy tak jak poznajemy nasz język, bezwiednie, niemalże lekko, ale mimo to jest ono ramą, kulturowym warunkowaniem.
Samotny człowiek może przez długi czas pozostawać smutny. Śmiech jest towarzyskim zjawiskiem, wymaga innych ludzi, którzy rozbawią, lub zarażą śmiechem, wprowadzą w radosny nastrój. Idący ulicą człowiek wybuchając śmiechem może zostać potraktowany jak szaleniec. Z czego się śmieje, skoro z nikim nie rozmawia? Co go rozbawiło? Dowcip który mu się nagle przypomniał? Widok jaki zobaczył? A może to my jesteśmy powodem jego śmiechu? Zawsze szukamy odpowiedzi na przyczynę rozbawienia, śmiech bowiem bardzo rzadko wydarza się sam. Musi mieć swoją przyczynę, kontekst. Śmiejący się człowiek robi to wobec jakiś konkretnych przyczyn inaczej może budzić nasze podejrzenia.
W śmiechu ukryte są starania, w spontanicznym wybuchu radości ukryte mogą być kulturowe warunkowania – wychodzi na to, że nie takie z nas roześmiane zwierzę, jakbyśmy mogli przypuszczać. Czasami mam wrażenie, że człowiek z natury jest smutny. Dużo łatwiej popaść w zasmucenie niż w radosny stan, wystarczy brzydka pogoda, minięcie się z przyjacielem/przyjaciółką, brak czyjegoś zainteresowania. Zasmucać może nas w zasadzie wszystko, zwłaszcza, że człowiek często oczekuje zbyt wielu rzeczy, intensywnego szczęścia, wielkich doznań lub sukcesów. Już sam stan neutralny, kiedy nic się nie dzieje, kiedy zwyczajnie idziemy do pracy, działamy zgodnie z rutyną codzienności może być dla nas żmudny i smutny. Gdy idziemy na spotkanie z przyjaciółmi, kiedy zaczynają się święta lub wakacje oczekujemy wybicia się z codzienności, czekamy na coś wyjątkowego. Kiedy jednak nic takiego się nie zdarza, kiedy tylko zwyczajnie siedzimy razem, czas upływa nam spokojnie, możemy poczuć się zawiedzeni i smutni.
Ta nasza smutna natura wiąże się z niedocenianiem codzienności. Potrzeba wielkich wydarzeń, świąt, niesamowitych wakacji, przeżyć, ta ciągła pogoń za radością, szczęściem wynika często z niedoceniania tego, co posiadamy. Nie wybuchamy śmiechem tylko dla tego, że przyszło nam jak co dzień wypić kawę o poranku, nie świętujemy drogi do pracy, robiąc zakupy nie cieszymy się faktem, że mamy za co je zrobić, że możemy wybrać spośród wielu produktów. Nawet nasi przyjaciele czy rodzina mogą nam spowszechnieć. Nawet wielka miłość może nas zacząć nudzić. Dlatego człowiek rozpaczliwie rozgląda się za intensywnością przeżyć, za wielką radością. Zapominając, że już ją ma, że właśnie w bezpiecznej i pełnej rutyny codzienności kryje się nasz spokój, radość.
Zwierzęta po prostu się bawią, dzieci spontanicznie się śmieją. Im bardziej jednak człowiek wchodzi w swoje życie tym bardziej poważnieje. Jego smutna natura zaczyna o sobie dawać znać, odsuwa od zwyczajnego przeżywania świata, od radości płynącej z prostych czynności i zdarzeń. Ta smutna natura stawia na rytuały świąt, na rozbudowanie poczucia humoru, na cały teatr komedii. To jej zawdzięczamy i niesamowite dzieła sztuki jak i szereg kulturowych zjawisk (uczty, przyjęcia, karnawał). Wszystkie te jednak kulturowe zabiegi mogą okazać się puste, jeżeli nie nauczymy się z powrotem cieszyć ze zwyczajnego życia. Śmiać do siebie samego, ot tak, dlatego, że jeszcze się żyje…

Reklamy

2 thoughts on “dużo radości

  1. Mam tu małe wrażenie zlepienia pojęć szczęścia i rozbawienia. Jedno nie potrzebuje drugiego. Melancholik ma największe poczucie humoru, rzecze Soren.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s