oj nuuudno

nudaPodczas wykładu, czytania książki, gdy siedzimy przy stole z rodziną lub przyjaciółmi, kiedy jesteśmy w pracy może dopaść nas znudzenie. To poczucie, że człowiek zaraz zaśnie, okropnie rozciągające się minuty, zapadanie się w siebie.
Dla większości z nas znudzenie jest dyskomfortem. Zwłaszcza gdy powinniśmy czuwać, odpowiadać z zainteresowaniem. Wobec drugiego człowieka, który do nas mówi, dawno niewidzianych znajomych, rodziny, możemy poczuć się nawet zakłopotani. Znudzenie staje się wówczas jeszcze jednym, nieproszonym gościem przy stole, poczuciem winy, że nie angażujemy się w taki sposób w jaki powinniśmy, że nie interesujemy się tak jak na to zasługują nasi rozmówcy. Pokazywanie znudzenia wiąże się z zakłopotaniem nie tylko nudzącego się ale i jego rozmówcy. Stwarza poczucie niepewności, stawia pytanie dlaczego ktoś się nudzi, kiedy ja mówię?
Zwłaszcza kulturowo znudzenie odczytywane jest jako nagana, ocena wystawiona wobec tego kto mówi, wobec książki, która nuży, wobec filmu na, którym się podsypia. Znudzenie kultura europejska nauczyła się definiować jako odmowę do dalszej rozmowy, do dalszej współpracy. Dlatego z zaniepokojeniem przyjmujemy fakt, że ktoś się w naszym towarzystwie nudzi.
Przyglądając się samemu znudzeniu można jednak dostrzec, że kultura nałożyła zbyt wiele znaczeń i kontekstów na to proste doznanie. Po pierwsze znudzenie jest czymś naturalnym. Tak jak po ciężkim dniu opadające powieki i potrzeba snu, która daje nam znać, że nasze ciało chce wypocząć. Znudzenie odłącza nas na chwilę od tego, co się dzieje, daje moment zawieszenia, czasami tak potrzebny w zabieganiu codzienności. Po drugie znudzenie może wcale nie być negatywnym doświadczeniem. Popadając w siebie, w coraz bardziej ciężkie ciało, w coraz bardziej wolne myśli, czasami nie zauważenie odcinamy się od sytuacji, w której się znajdujemy. Im dłużej trwa stan znudzenia tym bardziej znika to, co nas otacza. Nasze ciało przestaje nam ciążyć, powoli przestajemy odczuwać nawet i samo znudzenie, beztreściowo zapadając się w siebie. Sen na jawie, ale sen o niczym. Myśli, które przestają wirować. Wyciszenie. Znika wszystko – pozostajemy sami ze sobą. Po trzecie znudzenie może stać się punktem przejścia pomiędzy obojętnością a zaangażowaniem. Gdy popadamy w znudzenie ktoś czy coś jest dla nas obojętny, dlatego zaczynamy się nudzić. W przypadku znudzenia na wykładzie, podczas rozmowy, czy spotkania towarzyskiego nie jesteśmy zainteresowani drugim człowiekiem, jego słowami, problemami. Wyrywa nas z tego drętwe znudzenie, kiedy głowa pomału zaczyna nam opadać, kiedy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nie kontrolujemy już naszego ciała, samego/samej siebie. Wówczas pojawia się poczucie zawstydzenia, kulturowo wdrukowane w nasze myślenie poczucie grzeczności, czy przyzwoitości. Dlatego zaczynamy się angażować, by przerwać znudzenie, by rozbić znużenie, jakie się nam przydarzyło, czujemy się zobowiązani by pokazać rozmówcy, że jesteśmy zainteresowani rozmową.
Przede wszystkim jednak znudzenie jest stanem neutralnym. Wykraczającym poza wszystkie konteksty, wymykającym się kulturowemu warunkowaniu. W znudzeniu nie ma już możliwości by wejść w kulturowy konwenans, czy w społecznie budowaną rolę. Wymykamy się w znudzeniu na chwilę całej rzeczywistości, pozostajemy poza nią, poza kontekstami, poza wyobrażeniami, nawet tymi o sobie samym/samej. Znudzenie w tym sensie jest momentem czysto biologicznym, sprowadzającym człowieka do stanu przed podjęciem rozmyślań, problematyzowania, do stanu, w którym można było spokojnie przyglądać się rzeczywistości i nie wiedzieć co ona oznacza, jakie niesie w sobie symbole. Kultura zabudowała nam świat myśleniem, symbolami, metaforami, problemami. Znudzenie przywraca nas chwili, kiedy to świat jeszcze nie wiele dla nas znaczył, kiedy był prostym odczuciem zimna, ciepła, strachu, zadowolenia, głodu, sytości. Jako takie proste doznanie znudzenie jest też komfortem, jaki daje nam na chwilę – o paradoksie – sama kultura. Znudzonym może być człowiek bezpieczny, schroniony w konwenansach, w sali wykładowej, we własnym domu. Wyłączenie czuwania, kiedy nic nam nie zagraża, a jedynie wyrzuty sumienia nakazują nam z powrotem zaangażować się w rzeczywistość i drugiego człowieka. Znudzenie jest odpowiedzią na spokojny nasz świat, kiedy każda chwila może się dla nas bezkarnie wydłużać, kiedy możemy spokojnie siedzieć przy stole i cieszyć się ze spotkania, kiedy oczekujemy, że nic złego się nie wydarzy…

Reklamy

One thought on “oj nuuudno

  1. Należę do tych, którzy przynudzają/”przynużają”. Do typu trochę naiwnego, werbalnie nieporadnego, głęboko nieśmiałego, który miewa swoje chwile słabości: czasem próbuję mówić.
    Do typu, który lubi poczuć na sobie cierpliwy/życzliwy wzrok i z tą samą cierpliwością/życzliwością spoglądać na słuchaczy w stanie nieważkości. Lubię czekać na słuchacza, lubię powtarzać.

    Gorzej jeśli kulturową siłą grawitacji wspomniane zawstydzenie czy poczucie grzeczności nakaże słuchaczowi przepraszać za brak uwagi. Wówczas (mimowolnie) też mam ochotę przepraszać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s