Tabu

jh10aTabu oznacza – tutaj nie wchodź, o tym nie myśl, uważaj co robisz, to niedozwolone! W każdej kulturze tabu naznacza sferę tego, co zabronione, tego, co poza człowiekiem. Wydaje się, że współcześnie w kulturze Zachodu tabu zniknęło w słownikach i analizach kulturowych. Drzemie ono jednak w nas, cicho upominając się o swoje.

Tabu wiąże się z nakazami kulturowymi. Może wypływać z religijnego uwarunkowania, obyczajowości przyjętej przez człowieka, przekonań społeczności formułującej kulturę. Może być stare i nieaktualne, zakazujące czegoś, co dawno zostało złamane przez ludzkie zachowania. Ciągle jednak jest w niepokoju i pytaniu czy na pewno postępuje dobrze? W niepewności i lęku, w obrzydzeniu i wypieraniu pewnych potrzeb i postaw.

Współcześnie niby straciło na znaczeniu, ale ma ciągle możliwości piętnujące, kategoryzujące, co może prowadzić do niebezpiecznego procederu, w którym jedni ludzie zostaną uznani za złych, grzesznych, niemoralnych.

Tabu, jako to, o czym się nie mówi, o czym nie powinno się myśleć, wiąże się dość blisko z religijnym poczuciem grzechu. I w jednym i drugim zjawisku jest coś nieuchwytnego, doświadczający je człowiek, nawet jeżeli zdaje sobie sprawę jakie naruszył przykazania, może odczuwać strach przed czymś, czego sam nie rozumie (boskością, transcendencją).

Tabu jest kulturowa bronią trzymająca ludzi w określonych ramach postępowania i myślenia, najprostszą socjotechniką, rodzącą przekonanie, że o pewnych rzeczach nie wolno myśleć, nie warto się nimi zajmować, należy tylko strzec się pilnie przed nimi. Ta wymuszona bierność stoi w sprzeczności z rozumem, z potrzebą krytycznego myślenia.

Przełamanie tabu to wprowadzenie krytycyzmu do naszego życia. Wydawać by się mogło, że dla kultury Zachodu to oczywisty aspekt naszego życia, od oświecenia ciągle unaoczniany i premiowany, jako kulturowa wartość. Nie tak łatwo przełamać jednak tabu. Wiedzą o tym ateiści, którzy najpierw sami przed sobą musieli się przyznać nie wierzę, boga nie ma, a potem przeciwstawić społecznej tendencji, głoszącej, iż ateizmu być nie może. Wiedza o tym wszyscy nienormatywni, którzy musieli sami przed sobą się przyznać to nie dla mnie, tak nie chcę, a potem musieli przepracować społeczne odrzucenie. Niczym napiętnowani, szaleni, czarownice i dziwacy, którzy łamią konwencję, postępują inaczej, kochają inaczej, pragną inaczej niż nakazuje im to społeczeństwo, tradycja, kulturowe warunkowanie.

Przełamanie tabu to często pokazanie siebie poza kulturowymi wzorcami i warunkowaniem, pokazanie własnej niezależności. Współcześnie nikt nie znajdzie się na stosie, nie zostanie zamknięty w więzieniu za inne poglądy. Ostracyzm towarzyski, złe spojrzenie, niechęć, trudności ze znalezieniem pracy, przytyki bliskich, utrata znajomych. To tylko niektóre z ciągle obowiązujących schematów postępowania wobec śmiałków łamiących tabu. A jest ich ciągle wiele, jak stara osoba może kochać młodą – zwłaszcza, gdy robi to kobieta w ujęciu społecznym jest to niedopuszczalne. Jak całująca się na ulicy homoseksualna para – w stwierdzeniu ależ to niestosowne kryje się o wiele więcej niż prosta złość, na fakt, iż ktoś odważył się być sobą. Jak dziecko ateistów, które w środku zajęć nie poszło na religię i siedzi samo na świetlicy odrabiając lekcje – jest oczywiście biednym, skrzywdzonym dzieckiem.

Ciągle łamiemy tabu, mówiąc otwarcie, czego potrzebujemy, przyjaźniąc się z ludźmi społecznie napiętnowanymi, walcząc o prawa dla tych, którzy ciągle milczą. Tak samo ciągle stajemy wobec tabu – sekretu, tego, o czym lepiej nie mówić, nie psuć społecznego zadowolenia, nie ranić innych. Jedno pytanie ciągle mnie nurtuje: czy lepiej milczeć i nie burzyć spokoju ludzi, a może lepiej jest mówić i nie ranić milczeniem i pomijaniem problemów wykluczanych?

I czym tak naprawdę jest tabu? Mój spokój czy krzywda drugiego człowieka?

Reklamy

7 thoughts on “Tabu

  1. Dość szybko też zaczynamy uczyć się, że konieczne jest dzielenie przestrzeni, ocena ryzyka, że istnieje coś takiego jak ekonomia marszu. Prawda o samej drodze zostaje nieraz zakryta pragmatyką życia. Dylematy, jakie się tu pojawiają są niezliczone: jakim tempem? samemu czy z kimś? w tym samym kierunku co inni czy pod prąd? zgodnie ze szlakiem czy na przełaj? kto ma pierwszeństwo?
    Lubię ustępować bardziej zabieganym i tym o słabszych nogach – w podzięce za to, że kształtowana przez nich kultura przymyka oczy na moje duchowe, intelektualne i uczuciowe włóczęgostwo.

  2. Zakładam wariant: mówić.

    Jak tymczasem mówić o zjawisku, a jak o człowieku, którego zjawisko dotyczy? W obydwu przypadkach: coś/ktoś staje się „przedmiotem dyskusji”.
    I mamy uprzedmiotowienie, uzjawiskowienie człowieka.
    Dzieci z in vitro/dzieci z probówki. Skróty myślowe i człowiek-metonimia pojawiają się nawet w poważnych dyskusjach.
    I dlaczego nieustannie trzeba przypominać (udowadniać…), że człowiek?

    • Dlatego dobrze jest pamiętać o perspektywie samego człowieka – jaka by nie była dyskusja mówimy wszak o kimś, osobie z konkretną przeszłością, z konkretnymi potrzebami. Szacunek do drugiego, to chyba jest najważniejsze niezależnie czy mówimy o tabu czy o prostych codziennych sprawach.

  3. Och, ja nie chodząc na religię byłam bardzo zadowolona. Przecież to cała godzina na robienie co tylko uznałam za stosowne!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s