Wzruszające

jh04aKawa, mama, popołudnie, nic nie robienie, telewizor. Stanęło na programie o zwierzętach. Stado słoni idzie przez wysuszoną ziemię. Najmłodsze słoniątko nie ma już siły. Upada. Matka próbuje je bezładnie podnosić. Zwierzątko jest w agonii. Widać jak jego biedne ciało zapada się w sobie, oczka stają się szkliste. Nie ma słoniątka. Napisy końcowe i muzyka klasyczna w tle.

Kawa, facebook i szybki przegląd, co u znajomych. Ktoś podrzucił film. Kotka wspina się na drzewo desperacko i próbuje ściągnąć kociaka. Schodzi wystraszona i desperacko miałczy. Wraca po kociątko i nadal jej się nie udaje. Widać jak oba koty są zdenerwowane, szybki oddech, uszy ustawione do tyłu. Kotka krzyczy. Wreszcie maluch schodzi, ostatnie metry osuwając się z drzewa.

I tu pojawia się pytanie. Przecież ktoś kręcił te filmy! Kim był, że nie uratował słoniątka. Czy nie można podać wody umierającemu zwierzęciu? To taka zła ingerencja w świat przyrody?! Lepsza jest śmierć z pragnienia i głodu?! Tak jest naturalnie i pięknie? A może film by się tak nie sprzedał, bez tej śmierci sfilmowanej na żywo?

Czym jednak różni się zwierzę od człowieka? Zwierzęciu wolno umierać na oczach publiczności, ten sam film z człowiekiem wywołałby zgrozę. Nieludzkie – zapewne pojawiły by się komentarze. Jednak skoro jedna śmierć może być potępiona to dlaczego druga już nie?

Ktoś kręcił film z dwoma kociakami. Przyglądał się przez parę dobrych minut jak kocica wpada w coraz większe przerażenie, jak desperacko walczy. Ktoś obserwował małego kotka, który nie radził sobie z powrotem na ziemie. Czy tak jest wesoło jak zwierzę ma przyspieszony oddech, wystraszone oczy i woła o pomoc? Czy może ważniejsze były komentarze jakie posypały się pod filmem?

Pytanie jakie się rodzi jest kwestią naszego stosunku do zwierząt. Czy udomowionych, czy dzikich, czy naszych pupili, czy obcych mieszkańców miasta, za każdym razem pojawia się to samo: dlaczego mają być traktowane gorzej? Co czyni je tak nie wartymi pomocy i szacunku? Cztery łapy? Śmiesznie zadarte lub zwieszone ogony? A może jest coś jeszcze, co pozwala na naszą obojętność wobec ich losu? Może tym czymś jesteśmy po prostu my sami?

Egoizm to czy brak empatii? Kultura długo uczyła nas, że zwierzę nie ma duszy, jest maszyną, stoi w hierarchii niżej od człowieka. Ale równie intensywnie uczy nas biologia, pokazując, jakim jesteśmy gatunkiem pośród innych gatunków. Czasami też, jeżeli tylko na chwilę dopuścimy do siebie taką możliwość, uczą nas i same zwierzęta. Liżące nasze ręce pies, gdy czuje, że boli nas głowa. Kot siedzący na kolanach, gdy człowiek zaczyna chorować i boi się kolejnej diagnozy. Cicha obecność, nie krzyczy biegnę już pomóc. Nie opowiada o wartościach, ani nie mówi o dobru. Bez tortur, bez niepotrzebnego zabijania, zwierzęta biegną za swoim instynktem zdolne przesiedzieć przy nas całe dnie.

Podobno miarą człowieka jest jego stosunek do zwierząt. W rzeczywistości jest to też stosunek do nas samych. Uczymy się bowiem szacunku przez całe nasze życie. Brak poszanowania dla zwierzęcia oducza nas szacunku do życia, a stąd już łatwo o deprecjację innych. Zamknięcie się na potrzeby innych, zasłanianie się nieświadomością, nie zauważeniem, czy okolicznościami, potęguje tylko znieczulicę. Potrafimy płakać nad filmem oglądają śmierć słoniątka, tak samo jak potrafimy zdenerwować się wiadomościami w dzienniku. Co jednak z tego? Kolejna emocja nie odnosząca się do czegokolwiek realnego.

Nasze życie składa się z rzeczy małych. Takich jak zatrzymanie się na chwilę, gdy na naszej drodze gołąb zjada okruszki pozostawione przez drugiego człowieka. Wniesienie sąsiadce zakupów na piętro. Uśmiech do nieznanego przechodnia, który pyta nas o godzinę. Kilka złotych wydanych na karmę dla bezdomnych zwierząt. Miarą naszego człowieczeństwa stają się te rzeczy małe, kiedy pamiętamy, co dzień zmierzając do pracy i wracając do domu, że jesteśmy tylko człowiekiem, pośród innych zwierząt, tak jak one tylko tu na chwilę.

Reklamy

4 thoughts on “Wzruszające

    • Bywamy tak strasznie intelektualni (z akcentem na „strasznie”), że najpierw widzimy „fajny temat”. I przeliczamy go na łapki w górę, a te – granicznie – na jakieś nagrody branżowe. jakoś mi takiego intelektualizmu brak: dotąd nie przyszło mi do głowy, żeby na widok kociaka na drzewie gnać w poszukiwaniu kamery, a nie drabiny. No, takie ograniczenie… ale ani myślę się go wyzbywać.

  1. Herbata, brandy, przyjaciele, nic nie robienie. Wybór padł na „Amazonia. Przygody małpki Sai”. Puszcza amazońska z fotela krakowskiej dżungli. Zwierzocentrycznie, ekologicznie i empatycznie, o bogactwie i pięknie różnorodności, bez taksonomicznych przymusów.

  2. Był już przypadek człowieka, który by zrobić „piękne” zdjęcie nie pomógł umierającemu dziecku, dostał nawet za tę fotografię nagrodę Pulitzera. Miał na imię Kevin Carter, krótko po otrzymaniu nagrody popełnił samobójstwo.

    Poniżej link do zdjęcia:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s