Codzienność

wyczajne Czym jest nasza codzienność? Zwyczajną drogą do domu? Codziennymi rozmowami? Zadaniami realizowanymi bez dostrzegania ich znaczenia i sensu? Codzienność często przedstawia się nam jako monotonna, żmudna, tak jak codzienne chodzenie do pracy, robienie obiadu, zmywanie naczyń, spacer z psem. Niekiedy dochodzimy do wniosku, iż w tej rutynie jest coś obezwładniającego i męczącego, dlatego zaczynamy postrzegać codzienność jako nudne obowiązki, przypisany nam zestawy zachowań, dręczące coraz bardziej i chowające gdzieś przed nami prawdziwe życie.
Pacząc tak negatywnie na codzienność nie dostrzegamy jednak jednego jej istotnego elementu; jest naszym życiem, splotem naszych decyzji, wcześniejszych spotkań, doświadczeń, wyborów. Nie dostrzegamy też, że w codziennej rutynie znajduje się wiele istotnych znaczeń budujących to kim jesteśmy.
Moment świąt magicznie wyrywa nas na chwilę z naszej rutyny, uchyla drzwi do innego rodzaju funkcjonowania w rzeczywistości. Zwolnieni od obowiązków, lub realizując inne jesteśmy w stanie zdystansować się do naszej codzienności. Tylko wracając do niej wszystko psujemy westchnieniem, że już po świętach, że z powrotem wpadamy w kierat naszych zwyczajnych dni.
Gdyby jednak popatrzeć na codzienność w zupełnie inny sposób już drodze do pracy i domu można dostrzec nowy zachód słońca, niezwykłe światło latarni. Odczarowanie rutyny zaczyna się w tym momencie kiedy patrzymy na to, co tak dobrze nam znane jako na coś zupełnie nowego i nieoczekiwanego. Ta sama droga do pracy codziennie wygląda inaczej, niesie w sobie nowych ludzi, nowe sytuacje, nowy kolor dnia.
Gdyby jednak popatrzeć na codzienność od innej strony, nie stale powtarzanych czynności ale przygody. Spacer z psem może być wydarzeniem, nawet jeżeli w parku nie spotykamy nikogo nowego, oprócz znajomych nieznajomych tak samo uśmiechających się do siebie. Przyspieszony ruch ogona i postawione uszy mogą nam pokazać to, co pies wie doskonale a my o tym zapominamy, świat jest niezwykle ciekawy. Trzeba tylko przestać marudzić, że ciągle to ten sam park. Drzewa za każdym razem szumią inaczej, śnieg przykleja się na ubrania w zupełnie inny sposób. Może cieszyć, może męczyć, pokazując coś nowego z naszych doznań.
Gdyby w codzienności dostrzec nowe wrażenia, przygotowywany posiłek nie jest tylko obieraniem ziemniaków, krojeniem pomidorów, to cała transmutacja tego, co naturalne w to, co stanie się obiadem. Przekształcanie rzeczywistości jakie człowiek osiąga w kuchni to możliwość zrobienia czegoś nowego. Trochę soli i ziół zmienia smak potrawy całkowicie, może też zmieniać nas samych, gdy usiądziemy do stołu nie tylko by jeść ale i rozmawiać.
Codzienność jest niezwykłym wydarzeniem dlatego, że jeszcze mamy możliwość coś zrobić z naszym życiem. Budzimy się do nowego dnia, nowych myśli, nowych spotkań. Ciągle żyjemy pomimo upływu lat, pomimo chorób czy smutków. Ciągle mamy wydeptane ścieżki, którymi możemy przemierzać nasze życie.
Wbrew pozorom w rutynie nie czai się nic złego. To tak jak machinalne mówienie dzień dobry. Niby puste słowa, wypowiadane bez zastanowienia, pozwalają nam jednak uśmiechnąć się do drugiego człowieka. Może ten dzień stać się dobry, nawet wtedy kiedy nie wiemy, że właśnie tego sobie życzymy.
W rutynie można poznać drugiego człowieka, utarte zachowanie otwiera drogę do nowej rozmowy, zwyczajny gest może stać się wyrazem przyjaźni.
W naszej codzienności ciągle coś powtarzamy, tę samą drogę do domu, te same czynności, zadania, cały czas zmieniając siebie, gdyż cały czas otwarte są przed nami możliwości, jeżeli tylko będziemy potrafili smakować codzienność. To w końcu luksus iść do pracy i móc wrócić do swojego domu. A spotkanie z drugim zawsze może stać się wydarzeniem, nawet jeżeli otwieramy je zwyczajowym pytaniem.

Reklamy

2 thoughts on “Codzienność

  1. Banałem stało się wyrzekanie na powszedniość i rutynę. Z obserwacji tak jednak wynika, że najczęściej narzeka się ludziom, którzy postawieni wobec czegoś całkiem dla nich nowego czują się co najmniej nieswojo. A nie należy do rzadkości, że się na to coś spoza rutyny wręcz obrażają: ze pojawienie się tego ład świata im narusza… Gdy już wszystko na powrót wróci do normy, wraca też narzekanie na „rutynę”… Tyle stąd wiadomo, że większość narzekających i tak by nie wykorzystała żadnej z tych niezwykłości, do których (ponoć) tak tęskni.

    Powtarzalność może bywać męcząca – to też fakt. Gdy się ów fakt pojawia w moim osobistym polu widzenia, zaczynam uważniej przyglądać się stworzeniom, dla których rytuał jest właściwym sposobem życia. Że mały kociak porządkuje sobie sierść z takim przejęciem i zaangażowaniem, jakby to było wielkie dzieło życia, to i nic dziwnego, bo w gruncie rzeczy tak właśnie jest. Ale to samo zaangażowanie wydać u statecznego (lub nadal nieustatkowanego) seniora.

    Cenię sobie takie lekcje nienudzenia się tym, co powszednie, a niezbędne. Przekładają mi się one na coś, co bardzo lubię w Holandii. Nazywam to „wolą zwyczajności” – bo Holendrzy zwykli jakieś uwagi o swoich „nudnych” obyczajach kwitować, że – „nudno? czyli fajnie, bo zwyczajnie”.

    • To już wszystko rozumiem, wszak mam w sobie i holenderskie geny… A całkiem serio i pół poważnie to fascynujący są powszedni narzekacze, dla których nowe jest równie okropne jak i to, co codzienne. I tak źle i tak nie dobrze. Człowiek potrafi zapłakać swoją codzienność zamiast wyciągnąć z niej jak najwięcej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s