Rok akademicki otwarty!

10014809_10152399131862473_3630218906697995630_oO edukacji napisano już wiele. Studia pedagogiczne dają nam całe systemy nauczania, sprzedając klucz do kształcenia. Prawda jednak jest taka, że dopiero stając wobec sali pełnej uczniów, studentów, słuchaczy człowiek zaczyna się uczyć. Czego? Najpierw siebie, własnych możliwości, uczy się przekraczania własnych ograniczeń i słabości. Robienie wykładu to nie tylko przedstawianie wiedzy, to coś więcej, to wyjście do drugiego człowieka, czasami pokazanie mu tego, co dla nas najważniejsze. Stąd najpierw konfrontacja wykładowcy z samym sobą, wartościowanie i przewartościowanie tego, co ważne. Wykładowca czasami jest jak aktor tyle, że gdy aktor odgrywa role, które napisał mu ktoś inny, wykładowca wchodzi rolę, którą sam dla siebie pisze, swojego lepszego ja. Innym razem wykładowca jest jak poszukiwacz klucza do zrozumienia drugiego człowieka, klucza, otwierającego drugiemu inny sposób widzenia świat. Czasami jest też przyjacielem/przyjaciółką, człowiekiem spotykającym drugiego, odpowiadając na jego istnienie, potrzeby, wymagania. To ciągła droga podejmowana z każdym nowym wykładem, z każdą nową grupą.
Wykładając człowiek uczy się również drugiego. Z każdym rocznikiem pojawia się nowe pokolenie, świat idzie do przodu, nie czeka aż go dogonimy. Tak łatwo stanąć w miejscu i wzdychać, ach w latach 90tych, 70tych, 50tych, tak łatwo przywiązać się do jednego okresu w życiu i zrobić z niego złote lata już nie tylko własnego życia ale i kultury. Są to westchnienia wszystkich tych, którzy nie potrafią cieszyć się ze spotkania z nowym pokoleniem. Wykładając ma się bezpośredni dostęp do tego, co teraz. Studenci mogą zaskakiwać, dziwić, ale i budzić podziw, szacunek, pokazując swoim zachowaniem, sposobem wyrażania się te wszystkie zmiany, których można by nie zauważyć, gdyby zamknąć się w sobie. Dlatego wykładanie jest jak wciąganie się w rzeczywistość. Znika gdzieś wiek, upodobanie wykładowcy, pojawia się rozmowa, pojawia się rzeczywistość przychodząca wraz z każdym nowym studentem.
Wykładowca uczy się też tego, co już wie. Ile razy można opowiadać o Platonie? Jak człowiek ma szczęście i znajdzie stały etat, można o Platonie mówić całe życie. Narzekanie na rutynę jest największym niezrozumieniem wykładu. Wiedzę odpakowuje się po kawałku, dla samego siebie, dla innych, za każdym razem widząc coś zupełnie nowego. Trzeba tylko dać się zaskoczyć tym, co już wiemy, trzeba tylko chcieć raz jeszcze zacząć się uczyć. To uczestnictwo w przygodzie nauki. Stare poglądy budują raz jeszcze fundamenty. Nowe koncepcje prowokują.
Przede wszystkim jednak sam wykład się zmienia. Prowadzony kiedyś z podwyższenia katedry, prowadził do dominacji wykładającego nad grupą. Ten kto zajmował miejsce za katedrą dzierżył władzę płynącą z jego wiedzy i sprawowanej funkcji. Studenci mogli w nabożnym skupieniu chłonąć wszystkie słowa, prawie bez oddechu, z szacunkiem dla samej funkcji i wiedzy. Z czasem sala wykładowa przestała budować taki dystans, choć ciągle wykładowca stojąc w centralnym miejscu skupia na sobie uwagę jako ta osoba, która teraz zarządza: czasem, wiedzą, poznaniem. Wiek XXI należy już do zupełnie innej dydaktyki. Wykładający wcale nie dzierży wiedzy, nie zarządza nią, nie jest jedynym który dysponuje tajemnymi księgami. Samo stwierdzenie „zgoooglować” nie wyrażą tylko dominacji jednej wyszukiwarki internetowej. Ono raczej pokazuje mobilność wiedzy.
Współczesny wykładowca to człowiek pokazujący studentom jak wykorzystać posiadaną przez nich wiedzę, jak wykorzystać umiejętności wyszukiwania danych. Zadaniem podstawowym jest nie wykładanie jako takie, a raczej rozmowa, uwrażliwienie na problemy, zainteresowanie drugiego by chciał poszukiwać dalej. W rzeczywistości elektronicznego świata, przenikającego naszą codzienność (wystarczy wziąć do ręki zwykły telefon a człowiek łączy się z internetem automatycznie) dydaktyka przenosi się w inny wymiar. I nie chodzi tylko o e-learnning, ale o samo nastawienie do przekazu wiedzy i mądrości. Sofia (σοφία), Ennoia (ἐπιστήμη), episteme (επιστήμη): mądrość, myśl i poznanie we współczesnym świecie: są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko pokazać niebezpieczeństwa w ich zdobywaniu i wskazać na możliwości jakie dają. Wykładowca w XXI wieku ma za zadanie zainteresować, tak by student chciał korzystać z tego, co oferuje mu rzeczywistość. Żeby to jednak zrobić, sam musi być zaangażowany zarówno w myślenie, poznanie jak i daną mu rzeczywistość.

Reklamy

3 thoughts on “Rok akademicki otwarty!

  1. Ten piękny tekst z-ennoi-ował mnie do tego stopnia, że udało mi się wykryć mikro-błąd. W nawiasie koło słowa „Ennoia” powinno stać zapewne „ἔννοια” zamiast „ἐπιστήμη”. / Zdecydowanie sokratejska metoda majeutyczno-elenktyczna jest jednym z najlepszym sposobów pogłębiania wiedzy. Rozmowa zakłada jakąś dynamis. Grunt by energię dyskusji konsekwentnie koncentrować (moderować) wokół zadanego tematu tak jak Platon swe dialogi, bo inaczej rozmowa się rozjeżdża bezowocnie. A od tego rzeczywiście lepszy monolog. Dobrze by było, gdyby wszyscy studenci i wykładowcy nabyli taką precyzyjną świadomość i kulturę dyskusji na modłę ateńską, gdzie chodziło o prawdę i wiedzę, a nie pognębienie przeciwnika. Taka kultura nie boi się zadawania prostych i nie znających autorytetu pytań. Nie boi się przyznania do własnej ignorancji przy jednoczesnym wyrażeniu pragnienia jej zaleczenia. Oto właśnie filozofia. / Słusznie podkreśla Pani na początku wymiar aktorski sztuki wykładu. Zajęcia upadają głównie ze względu na niedostateczne zdolności do przedstawiania/performance’u. Podzielam przekonanie, że nawet najbardziej siermiężnego klasyka można pasjonująco odpakować. To jest zadanie retoryki. Do doskonałości wykładowcy potrzeba oprócz wielkiej wiedzy także techniki jej transmisji.

    • Dziękuję za korektę. Jestem beznadziejnym dyslektykiem i każde słowo napisane jest w moim wykonaniu przygodą!
      Ważne jest, żeby jednak pamiętać, że trzeba się uczyć, uczyć do końca. Zarówno po stronie studenta jak i nauczyciela ma być ten ruch i to pragnienie. Dlatego stara gracka szkoła stawiająca na rozmowę takim jest wyzwaniem, trzeba umieć przyjąć dostrzec swoją niewiedzę a nie tylko drugiego człowieka. Innymi słowy – powrót Sokratesa mile widziany w uczelnianych progach

  2. Z-ennoi-ował mnie oczywiście w sensie starożytnogreckim: 1771 énnoia (from 1722 /en, „engaged in,” which intensifies 3563 /noús, „mind”) – properly, the „engaged mind,” i.e. what a person (literally) has „in-mind” (BAGD, „insight”); settled (thought-out) opinions, attitudes. / Dopisuję dlatego, że owej Ennoi niesłychanie blisko francuskiemu ennuyer (nudzić) a nawet angielskiemu annoy (irytować) – a co to, to nie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s