Zapamiętanie…

ObrazekCzy można ocalić od zapomnienia? Pewnie tak, ale na jak długo? W papierze, w sieci, w sobie – nośniki zawodne, choć każdy na swój sposób dobry i każdy do pewnego stopnia już sprawdzony. Ocalić od zapomnienia chcemy wiele: chwile doskonałe, albo przynajmniej szczęśliwe, działa wielkie, nas samych. Przyglądając się tej wielkiej potrzebie można zadać pytanie jedno i najważniejsze, o którym zapominamy, gdy tak bardzo pragniemy ocalić od zapomnienia: ale po co?

Po co budować kapsuły czasy, wysyłać w kosmos lub zakopywać w ziemi, po, co robić te miliony zdjęć, umieszczać je na stronach, publikować, ogłaszać, oraz wpinać do albumów kolejne opisy. Dlaczego tak duże pieniądze pochłania konserwacja zabytków, dlaczego muzea pochłaniają tak wiele dotacji, dlaczego biblioteki po szaleństwo ostatniego magazynu składują te wszystkie książki.

Kultura zachodu wymyśliła muzeum, aby w nim pracowicie zachować: zmarłych, dawne myśli, to, co najważniejsze. Papier nie był jednak Europejskim wynalazkiem, a pamięć należy do całej ludzkości. Kultura Zachodu dodała tylko pewną ekstremalną możliwość do zdolności człowieka, wyostrzając przez to zmysł zbieracza. Obrastając najpierw w obrazy i rzeźby, a potem książki i zdjęcia człowiek rozpędził się i zaczął kolekcjonować samego siebie. W muzeach antropologicznych, w socjomuzeach, cały czas kolekcjonuje kawałki siebie, obrazy przeszłości i wyobrażeń o niej, cudzą kulturę oraz próbę zrozumienia tego, co inne.

W tym kolekcjonowaniu, zarastaniu danymi, przerastaniu informacjami i wizjami dawnego i obecnego świata, wkrada się wartościowanie: co warte ocalenia, starannie wybrane i oddzielone zostaje od tego, co można zapomnieć. Jak w naszym wyborze, które zdjęcia można skasować a które można pozostawić na twardym dysku, czy w sieci.

Pokolenia chcą zapamiętać i wydobyć z niepamięci poprzednie, stracone, szukając czasami w pustce, jak w Muzeum Żydowskim Libeskinda w Berlinie, gdzie pusta przestrzeń najpełniej oddaje rozpacz pamięci, która zapamiętała samą stratę, przechowała po dzisiaj świadomość istnienia, które już przestało istnieć.

Po co zapisywać kolejne pamiętniki, po co próbować odtworzyć zdarzenia, dawne dzieje i filozofie? Tak samo jak przypominać sobie, co robiliśmy przed laty i co zdarzyło się w czasach naszych studiów, dzieciństwa, młodości?

Ocalić od zapomnienia staje się przykazaniem, powtarzanym od pokoleń, zapisanym najpierw w kolorze sepii teraz w kolorowej zabawie sieci. Ciągle jednak tak samo wartościując i zmuszając nas do selekcji: na to, co ważne i na to, co skazane na utratę.

Czasami jednak sama pamięć płata nam figla. Będąc najtrwalszym nośnikiem, pomimo tego, że ciągle coś przekłamuje, opowiada najdłużej o tych, którzy już zmarli, lub o tym, co pragnęliśmy zrobić lata wstecz. Pamięć płata nam figla, gdy wyrzuca zatarte wspomnienia, lub trzyma nas nieznośnie w jednej z możliwości, ciągle wracając do wybranego zdarzenia. Walka z pamięcią to kampania nie tylko o to by pamiętać, ale nierzadko i o to by zapomnieć. Tak jak w muzeum, gdzie zmieniamy wystawy i wraz ze zmianą interpretacji historii przewartościujemy dzieła. Tak jak w socjomuzeum, gdzie zmarginalizowani próbują opowiedzieć swoją historię by zapomnieć o swoim nieistnieniu w życiu społecznym. Tak samo w naszej świadomości toczy się walka o zapamiętanie i zapomnienie tego, co ważne i tego, co natrętnie powraca: jak ból, upokorzenie czy strach.

Więc dlaczego rozpaczliwie próbujemy uciec od zapomnienia, dlaczego ciągle pamiętamy. Świadomość jest lepsza od niepamięci. Ocalić od zapomnienia to zawsze jest ucieczka – przed wykluczeniem historii i nas samych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s